Poród w piekle pod okiem diabła

Wyobraźcie sobie sytuacje kiedy w najgorszym miejscu na ziemi- w obozie zakłady, w tych nieludzkich warunkach, bez pomocy lekarskiej, w brudzie, pośród robaków, wilgoci, zimna, ma przyjść na świat dziecko. W Auschwitz-Birkenau, gdzie trafiały również kobiety w ciąży do tych porodów dochodziło.

Zacznijmy od tego, że Niemców nie obchodziło to w jaki sposób to dziecko przyjdzie na świat, czy umrze w trakcie czy chwilę po porodzie czy przeżyje matka. Niemcom chodziło o to, żeby te dzieci zabijać. Droga jaką musiała przejść kobieta nie miała znaczenia więc nie dostawała kompletnie żadnej pomocy. Nie dostawała wody, leków, opatrunków, kawałka koca. Mogła liczyć wyłącznie na pomoc współwięźniarek. I naprawdę wielkim szczęściem było, gdy wśród więźniarek była zawodowa położna lub chociaż pielęgniarka.

Strach- on towarzyszył każdej osobie, matki bały się podwójnie. Nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o dziecko. Blok 25 tzw. „Blok śmierci”– do niego mógł trafić każdy, bez powodu. Wystarczył wzrok lekarza SS, który dokonywał selekcji. Trafiały tam również ciężarne, położne i dzieci. Jeśli lekarz tak uznał, dostawały zastrzyk fenolu w serce. Los dzieci ich nie rozczulał, nie powodował, że robiło im się żal. Jeżeli lekarz nie wybierał jakiegoś dziecka do swoich medycznych eksperymentów- ginęły od razu, jeśli wybierał ich do przeprowadzania eksperymentów pseudomedycznych umierały powoli i w cierpieniu.

W sytuacji, kiedy kobieta chciała zakryć swój stan, który przecież z tygodnia na tydzień się zmieniał- bandażowały piersi skrawami zdobytego materiału. Mimo coraz większego stopnia zaawansowania ciąży- one ciągle ciężko pracowały żeby nie ściągnąć na siebie uwagi. Niestety po rozwiązaniu dziecko i tak było zabijane a w wielu przypadkach również matka. Często w karcie pacjenta podawano różne choroby i zakażenia wskutek czego miało dochodzić do zgonów. Oczywiście wszystko było kłamstwem.

Blok 17 dawał odrobinę nadziei

Do porodów zwykle dochodziło w bloku nr 17. Pierwsze dziecko urodziło się w nim 6 grudnia 1943 r. niestety chłopczyk umarł. 8 grudnia urodziła się dziewczynka. Mama chorowała na tyfus, podczas porodu miała 40 stopni gorączki. Dziewczynka była wcześniakiem- zmarła po kilku godzinach. Takich historii jest całe mnóstwo. Przede wszystkim dają obraz potwornej scenerii wykończonej głodem, fizyczną pracą i chorobami kobiety zmagającej się z trudem porodu.

Stanisława Leszczyńska, położna z Auschwitz

Największą nadzieje przyniosła położna Stanisława Leszczyńska. Odebrała w piekle około 3 tysięcy porodów. Żadne dziecko  w tym czasie nie zmarło. Mengele był zszokowany raportami o porodach. Był wściekły bo Stanisława nie wykonywała jego rozkazów- nie zabijała dzieci. Nie bała się konsekwencji.

„Chore, jak wspomniałam, rodziły na piecu. Ilość przeprowadzonych tam przeze mnie porodów wynosiła ponad trzy tysiące. Pomimo przerażającej ilości brudu, robactwa wszelkiego rodzaju, szczurów i chorób zakaźnych, braku wody oraz innych niedających się wprost opisać okropności działo się tam coś niezwykłego” – relacjonowała Leszczyńska po latach.

W baraku nie było wody, nie było opatrunków nie było leków. Kobiety rodziły po kilkanaście godzin, często mając gorączkę, chorując na biegunkę głodową lub tyfus. W 1943 r pojawiły się szanse na przeżycie noworodków.

Niebieskie oczy i jasne włosy

Wcześniej wszystkie noworodki były zabijane. A to topiąc je w wiadrze, kloace czy dozując zastrzyk fenolu. Dopiero w 1943 zamiast zabijać zaczęli wybierać dzieci o niebieskich oczach i jasnych włosach a więc te o „aryjskim” wyglądzie.

Dzieci te były odbierane i wysyłane do Nakła w celu wynarodowienia. Moment odbierania dzieci od matek był przejmujący. Aby w przyszłości dać szansę na odnalezienie swojego dziecka zaczęto noworodkom tatuować albo swoje numery albo inne znaki graficzne. Robiono to w miejscach najmniej widocznych jak stopa, pacha, udo.

Stanisława Leszczyńska to postać ikoniczna ze względu na swoje poświęcenie. Znana jako Położna z Auschwitz uratowała tysiące dzieci. Dawała matkom nadzieję i trzymała na duchu. Wspierała i opiekowała się nimi pomimo zerowych warunków. Była odważna, stanowcza, pewna siebie i swojej wiedzy. Stawała na przeciw rozkazom nie bojąc się konsekwencji. W historii obozowej jest postacią absolutnie wyjątkową.