
Sprawa oczywiście dotyczy wszystkich funkcjonariuszy obozowych posiadających rodziny. To w jaki sposób udawało im się przybierać dwie twarze, ściągając zakrwawione buty i „maski” po powrocie do domu. Jak bawili się ze swoimi pociechami jeszcze ucząc ich przy tym moralności i przykładnych zachowań. Ile trzeba mieć w sobie zakłamania i obłudy by w tak prosty sposób przeobrażać się w bestie? Postaram się o tym napisać na przykładzie człowieka wyjątkowo paskudnego i to bynajmniej nie z wyglądu a czynów.
Gerhard Arno Max Palitzsch urodził się 17 czerwca 1913 i zmarł 7 grudnia 1944. Był najokrutniejszym
funkcjonariuszem SS w stopniu SS-Hauptscharfurera. Swoją zbrodniczą służbę pełnił min. w obozie
Auschwitz-Birkenau.
Życiorys mordercy
Z zawodu był rolnikiem. 15 lutego 1933 wstąpił do
NSDAP. Swoją służbę zawodową zaczął w Orianienburgu, następnie przeniesiono go do Lichtenburga i Buchenwaldu. W 1936 został Blockfurerem w Sachsenhausen. Bardzo szybko okazało się, że jego nienawiść do więźniów jest wyjątkowo brutalna, władze obozowe dostrzegły w nim idealnego kata. Został Rapportfuhrerem co dało mu możliwość mieć codziennie styczność ze swoimi ofiarami.
W maju 1940 przybył z Sachsenhausen do Auschwitz. Na każdym kroku maltretował więźniów a od listopada 1941 był głównym wykonawcą egzekucji przy
Ścianie Śmierci obok bloku 11. Liczba ofiar Palitzscha obliczana jest w tysiącach. Był obecny przy każdej egzekucji. Żeby tego było mało we wrześniu 1942 w raz z
Karlem Fritzschem kierował pierwszą w Auschwitz akcją masowego gazowania więźniów podczas której zamordowali prawie 900 jeńców radzieckich i niezdolnych do pracy więźniów.
W 1942 rozpoczął prace w Brzezińce. Początkowo był Rapportfuhrerem w obozie męskim, a następnie Schutzhaflagerfuhrerem w obozie cygańskim. Bez przerwy uczestniczył w mordowaniu Żydów w komorach gazowych. Wielokrotnie dopuszczał się gwałtów na więźniarkach. Po śmierci żony nawiązał romans ze słowacką Żydówką za co został aresztowany w 1943 przez SS a następnie przeniesiony do obozu Brunn.
Aresztowano go jednak ponownie i zdegradowano z wysokich funkcji do SS-Schutze i wcielono do jednostki frontowej. Palitzsch zginął na Węgrzech w walkach z wojskami radzieckimi.
Co ciekawe zdanie o nim miał sam komendant obozu Auschwitz
Rudolf Hoss:
„ Obojętny i opanowany, bez pośpiechu i z nieporuszoną twarzą wykonywał swoje okropne dzieło. W czasie jego służby przy komorach gazowych miał zawsze nieruchomą twarz. Był prawdopodobnie tak zahartowany psychicznie, iż mógł bez przerwy zabijać, o niczym nie myśląc(…) Szedł on dosłownie po trupach, by zaspokoić swoją żądze władzy. „
Życie prywatne mordercy
Miał żonę i dwoje dzieci córkę Helgę oraz syna Lothe. Pracowała u nich kobieta, która określała ich rodzinę jako idealną i kochającą się. Zawsze wzorowa postawa ojca, który uczył, wymagał, ale też nagradzał. Zawsze po pracy miał czas dla dzieci, które kochał do szaleństwa. Tak samo traktował żonę, której zawsze mówił czułe słowa i nigdy nie stosował przemocy. Był wzorem godnym naśladowania.
Dopiero po jakimś czasie służąca dowiedziała się dokładnie co robi jej Pan poza domem. Było to dla niej szokujące i nie mogła sobie tego wyobrazić. Zdruzgotana tymi doniesieniami na zawsze zmieniła o nim zdanie. Żona zmarła na tyfus w 1942 r. Od tamtej pory Gerhard zaczął nadużywać alkoholu, wdawać się w liczne romanse. Mówiło się, że przez jego dom codziennie przewijały się inne funkcjonariuszki obozowe. Dodatkowo jeszcze bardziej okazywał nienawiść do więźniów przez co zaczął się dopuszczać bezpośrednich aktów przemocy. Jego świat runął jeszcze bardziej, gdy został aresztowany. Nie ma przekazów co do losów jego dzieci.