Nie tak dawno, bo 19 kwietnia obchodziliśmy rocznice powstania w getcie warszawskim. To powstanie to przede wszystkim, z góry spisany na przegraną zryw ludności żydowskiej, walka o godną śmierć. Niemcy oczywiście mieli ogromną przewagę ze wszystkim: sprzętem, ilością żołnierzy, bronią, amunicją. Żydzi byli doskonale zorganizowani, jak na warunki w jakich przyszło im walczyć. Byli przygotowani, mieli wszystko zaplanowane. Gromadzili zapasy, organizowali schrony, bunkry, kryjówki dla tych, którzy nie mogli stawić fizycznego oporu. Ich starania oraz wola walki zaskoczyły nawet oprawców, którzy nie spodziewali się, że doznają jakichkolwiek strat.

Warszawskie Getto, żydowska strefa

Po utworzeniu przez Niemców getta w Warszawie zamknięto w nim ponad 400 tys. warszawskich Żydów. Warunki w oddzielonej strefie były koszmarne. Szerzyły się choroby, przeraźliwy głód, nędza, odór śmierci i widok zagłodzonych szkieletów. Dodatkowo potworna świadomość, że jest to przedsionek śmierci. Kolejna stacja to zagłada.

22 lipca 1942 roku Niemcy rozpoczęli deportacje Żydów do obozu zagłady w Treblince. Niczego nieświadomi jechali w bydlęcych wagonach a na końcu drogi czekała na nich śmierć. Niemcy w Treblince wymordowali niemal 300 tys. warszawskich Żydów.

Jesienią 1942 roku w getcie pozostało już tylko kilkadziesiąt tysięcy ludzi, głównie młodych, silnych, pracowitych. Większość z nich pracowała w tzw. szopach czyli miejscach takich jak warsztaty produkcyjne i punkty usługowe. Z tego powodu Niemcy nie wywozili ich od razu na śmierć bo byli dla nich po prostu siłą roboczą. Jednak Ci nadludzie nie przewidzieli jednej kwestii. Ci młodzi, silni, świetnie zorganizowani Żydzi podejmą z nimi walkę.

Dawali znaki, że ten czas się zbliża

W styczniu 1943 roku na murach getta zaczęły się pojawiać informację sugerujące, że nadchodzi czas walki. Nawoływano w ten sposób do zrywu , dając nawet instrukcje jak ma on wyglądać. Na czele Żydowskiej Organizacji Bojowej stanął Mordechaj Anielewicz. Obok niego powstała organizacja Żydowski Związek Wojskowy z Pawłem Frenklem, Pawłem Apfelbaumem i Dawidem Wdowińskim na czele. Obie organizacje współpracowały z polską konspiracją. Te wsparcie było kluczowe bowiem 18 stycznia 1943, gdy Niemcy wkroczyli do getta, zaskoczeni napotkali opór. Po raz pierwszy ponieśli straty. W odwecie po czterech dniach Niemcy wysłali do Treblinki 6 tyś. osób. Nie mniej i tak było to mniej ludzi niż początkowo planowali. Na rozkaz wściekłego Heinricha Himmlera- Szefa SS, Niemcy rozpoczęli burzenie getta. Chociaż doskonale wiedzieli, że muszą się na to przygotować okazało się, że nie tylko oni zaczęli. Bojownicy ŻOB-u i ŻZW również zaczęli  gromadzić broń, wyposażenie i żywność. Obie strony zaczęły przygotowywać się do starcia.

Nadszedł czas

Poniedziałek 19 kwietnia 1943 roku to dla Żydów wigilia święta Pesach, dla Polaków Wielki Tydzień a Niemcy następnego dnia mieli obchodzić urodziny A. Hitlera. Być może właśnie z powodu jego urodzin, w prezencie, 19 kwietnia o 6.00 rano ok 3 tys. wojska wkroczyło do getta. Wyposażeni w ciężki sprzęt, broń, artylerię zaatakowali getto warszawskie. Dowodził nimi zaufany generał SS Jurgen Stroop. Niemcy byli przygotowani do starcia, ale i tak zostali zaskoczeni skalą i techniką żydowskiego oporu.

Ogromne starcie, ranni i zabici, starty po stronie niemieckiej, ale znaczne po stronie żydowskiej, walczył każdy dom. Nagle nadludzie wyposażeni w białe kokardy na klapach przyszli prosić(!) stronę żydowską o 15 minutową przerwę w walkach w celu zabrania rannych i zabitych. Prośba odrzucona.

Ta sytuacja skłoniła Niemców do zmiany taktyki. Stroop rozkazał palić i niszczyć każdą jedną kamienice. Schwytanych bojowników rozstrzeliwać na miejscu. Bojowników ŻOB-u i ŻZW wspierały Armia Krajowa i Gwardia Ludowa. Według historyków AK przeprowadziła siedem akcji wspierających powstanie a GL-trzy. Pomimo braku wszystkiego, akowcy przekazali powstańcom jeden karabin maszynowy, jeden pistolet maszynowy, ponad 50 szt. pistoletów i ok 600 granatów.

Czas leciał, ale Stroop dalej nie ogłaszał końca likwidacji getta. Ginęli w nierównej walce zarówno bojownicy jak też cywile. 9 maja przy ulicy Miłej 18 Niemcy odkryli bunkier sztabu ŻOB-u. Mordechaj Anielewicz wraz z najbliższymi współpracownikami popełnił samobójstwo. Obecnie na ul. Miłej 18 w Warszawie prowadzone są pracę archeologiczne. Organizatorzy zachęcają do odwiedzenia tego miejsca, opowiadają o tym co udało się znaleźć. Można obejrzeć wystawę oraz porozmawiać z archeologami. Link do wydarzenia w tym miejscu. Serdecznie zachęcam.

16 maja Niemcy wysadzili Wielką Synagogę, Stroop w raporcie napisał: „Była dzielnica żydowska przestała istnieć”. Stroop w raporcie chełpił się, że w walce i podczas pacyfikacji zabił blisko 7 tys. Żydów, podobną liczbę wysłał transportem do Treblinki, gdzie także zginęli, w pożarach i w wysadzanych domach mogło zginąć od 500 do nawet 6 tys. Żydów.”

Po wojnie, kiedy ten zbrodniarz został osadzony w jednej celi z Kaziemierzem Moczarskim- akowcem, którego w ten sposób chcieli zhańbić stalinowscy śledczy- podkreślał bohaterstwo powstańców. Jednak prawdziwym zaskoczeniem były dla niego żydowskie bojowniczki, tak o nich mówił :” Myślę, że nie były to ludzkie istoty: chyba diablice albo boginie. Spokojne. Sprawne jak cyrkówki. Często strzelały z pistoletu jednocześnie z obu rąk. Zażarte w walce do końca. Niebezpieczne w bezpośrednim zbliżeniu”. Stroop opowiadał, że nawet po dostaniu się do niewoli „taka schwytana […] wyglądała niby trusia. Całkowicie zrezygnowana. Aż tu raptem – gdy grupa naszych podeszła do niej na kilka kroków – jak nie sięgnie po ukryty w spódnicy lub szarawarach granat, jak nie rąbnie SS-owców […]. Ponosiliśmy w takich sytuacjach straty, więc rozkazałem nie brać więcej dziewczyn do niewoli, nie dopuszczać ich zbyt blisko i z daleka rozwalać pistoletami maszynowymi”.